– Popierdoliło cię?! – ryknął wściekły, zrywając się z sofy.
– Jesteś obrzydliwy! – Nie szczędziłam mu słodkich słówek.
Oczy wszystkich skupiły się na nas. Właśnie publicznie poniżyłam uniwersytecką alfę. Złapał mnie za szyję i pchnął na ścianę. W jednej chwili zabrakło mi powietrza.
– Zostaw ją! – Grono znajomych wstawiło się za mną, z Saintem na czele.
– Lepiej mnie przeproś, a może następnym razem pozwolę, byś wzięła mojego fiuta w usta – wycedził mi w twarz.
Wbiłam mu paznokcie w nadgarstki, ale ani drgnął.
– Troy, zostaw ją! – Ktoś pchnął go na kanapę, a do mnie wrócił tlen.
Złapałam się za gardło i zakaszlałam. Chłopacy otoczyli mnie niczym kordon. Hailey przebiła się przez tłum i złapała mnie za ramiona. Nie byłam do końca świadoma tego, co do mnie mówiła. Błękitno-czerwone światła błysnęły za oknem, a mój świat nagle zawirował.
– Zwymiotuję – jęknęłam.
– Nie tutaj, chodź.