Królestwo
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

PROLOG

To było tego dnia, kiedy Dog dokonał żywota.

Miałem szesnaście lat, Carl piętnaście.

Kilka dni wcześniej tata pokazał nam nóż myśliwski. Właśnie nim zabiłem naszego psa. Nóż miał błyszczące w słońcu ostrze z rowkami po bokach. Tata wytłumaczył nam, że rowki są po to, aby spływała nimi krew przy ćwiartowaniu zwierzyny. Carl zbladł już wtedy, a tata spytał, czy znów ma zamiar zapaść na chorobę lokomocyjną. Myślę, że to dlatego Carl się zawziął, postanowił, że musi coś zastrzelić – cokolwiek – a następnie poćwiartować, pokroić na pieprzone kawałeczki, jeśli będzie trzeba.

– A potem to upiekę i będziemy jeść – oświadczył, kiedy staliśmy przed stodołą, ja z głową w silniku należącego do taty cadillaca deville’a. – On, mama, ty i ja. Dobra?

– Dobra – odparłem, obracając aparatem zapłonowym, żeby znaleźć moment zapłonu.

– Dog też dostanie – ciągnął Carl. – Wystarczy dla wszystkich.

– Jasne – powiedziałem.