Stara kobieta uśmiecha się pod nosem. Bardzo dobre pytanie, które mogło zrodzić się tylko w głowie dziecka. Nikt inny nie zdecydowałby się go zadać.
– Nie widzą – mówi, kręcąc głową. – Ale za to babcia widzi i w porę może zareagować.
– A ja będę widzieć?
Kobieta podnosi odrąbaną głowę i wrzuca ją do kosza stojącego obok stołu. Głuchy odgłos roznosi się po piwnicy i milknie.
– Nauczę cię widzieć w ludziach zło – odpowiada. – Ja nie będę żyć wiecznie, a ktoś dalej musi walczyć z Szatanem, żeby nie zawładnął tym światem do reszty.
– Ja będę walczyć, babciu.
Rechot staruszki brzmi jak złośliwy napad śmiechu u starej złej Baby Jagi.
– Na pewno dziecko, na pewno.
Przeciera spocone czoło wierzchem rękawicy i pozostawia na nim rozmyty czerwony ślad. Teraz naprawdę wygląda jak zła wiedźma.
– Babciu, co zrobisz z tym panem? – pyta dalej dziecko.
– Spalimy go w piecu, kochanie – wyjaśnia kobieta. – Jego dusza poszła już dawno do piekła i tam się pali w piekielnych ogniach, więc ogień strawi też ciało i zostanie z niego tylko popiół.
– A co zrobisz z popiołem?
– Rozrzucę w sadzie. Lubisz babci czereśnie, prawda?
– Lubię, babciu.