Stara idzie z koszem pod pachą, sapie. Otwiera drzwi do pieca centralnego ogrzewania i wrzuca w ogień głowę i ramię. Zanim zamyka drzwiczki, słychać nieprzyjemne skwierczenie i mdły zapach rozchodzi się po pomieszczeniu. Dziecko się krzywi i zaczyna płakać.
– Babciu, śmierdzi – żali się. – Niedobrze mi.
Kobieta zdejmuje rękawice, podchodzi do niego, bierze na ręce i wspina się szybko po schodach.
Dzisiaj na obiad obiecała ulepić pierogi. Musi tylko umyć ręce.