Kukułcze jajo
Camilla Läckberg — Kryminalne i sensacyjne

Sobota

STAŁ I PATRZYŁ NA FOTO­GRA­FIE. Wie­dział, że Vivian jest na niego zła o to, że nie idą na przy­ję­cie, ale nie potra­fił się prze­móc. Czas w końcu go dości­gnął i zmu­sił do poszu­ka­nia prawdy, co pew­nie nale­żało zro­bić dawno temu.

To, co się wtedy wyda­rzyło, cią­żyło mu przez lata, jak kamień młyń­ski uwią­zany u szyi. Bał się pytań, odpo­wie­dzi i wszyst­kiego, co pomię­dzy nimi. Wybory, któ­rych doko­nał, ufor­mo­wały go jako czło­wieka. A to, co teraz widział w lustrze, nie przy­da­wało chluby. Bo decy­zja, aby żyć z prze­pa­ską na oczach, ni­gdy nie przy­nosi chluby. W końcu zmu­sił się, żeby ją zedrzeć. I dzia­łać, wycho­dząc od tego, co zoba­czył.

Powoli, ostroż­nie wyj­mo­wał opra­wione foto­gra­fie, jedną za drugą, usta­wił tak pod ścianą i poli­czył do szes­na­stu. Były wszyst­kie.