Teraz dodawał szczegóły do skąpego opisu podanego przez Spidera: młody mężczyzna, z wyglądu prawdopodobnie z Bliskiego Wschodu; podwinięte rękawy niebieskiej koszuli; czarne dżinsy, nowe i jeszcze sztywne. Kto by kupował nowe spodnie na taki wypad? Odsunął od siebie tę informację. Na takie pytania przyjdzie czas później.
Plecak na prawym ramieniu celu mocno ciążył ku ziemi, więc pewnie sporo ważył. Kabel wsunięty w ucho, jak u Rivera, mógł być od iPoda.
– Potwierdź kontakt wzrokowy.
River dotknął lewą ręką lewego ucha i powiedział cicho do czegoś, co wyglądało jak guzik na mankiecie:
– Potwierdzam.
W hali tłoczyła się grupka turystów; ułożenie ich bagaży świadczyło o tym, że ustawiali się przy wejściach do wagonów. River obszedł ich, nie odrywając wzroku od celu, który zmierzał na perony w dalszym budynku – te, z których odchodziły pociągi w kierunku Cambridge i na wschód.
Pociągi z reguły mniej zatłoczone niż ekspresowe HST jadące na północ.
W jego głowie pojawiły się nieproszone obrazy: poskręcane kawałki metalu rozrzucone na odcinku wielu kilometrów popękanych torów. Płonące krzaki przy torach, wiszące na nich kawałki mięsa.