Langer
Remigiusz Mróz — Polskie kryminały

Był tu tylko dlatego, że sam zorganizował ten event dla założonej jakiś czas temu fundacji. Niepojawienie się byłoby potraktowane jako wyjątkowo podejrzane faux pas. A co jak co, ale pozory były dla niego istotne. Wdał się więc w small talk z kilkoma potentatami branży farmaceutycznej, budowlanej i logistycznej, potem wymienił parę uprzejmości z innymi.

Wszyscy tutaj byli miałcy. Wszystkimi gardził. Może z wyjątkiem dwóch osób.

Obydwie kobiety były w podobnym wieku. Flirtował z nimi od początku wieczoru, początkowo tylko posyłając im krótkie, acz wymowne spojrzenia, potem bez pardonu wlepiając wzrok w ich ciała.

Jedna była blondynką, druga brunetką. Wciąż nie mógł zdecydować, która zasługuje na więcej jego uwagi.

W końcu los postanowił za niego. Ta z jaśniejszymi włosami podeszła sama do baru, pozbywszy się dotychczasowego towarzysza wieczoru. Piotr przeprosił biznesmena, z którym rozmawiał, a potem powoli się do niej zbliżył.

Położył jedną rękę na barowym blacie, drugą wsunął w kieszeń spodni. Ostentacyjnie nie zwracając uwagi na siedzącą obok blondynkę, zamówił bourbona z lodem. Potem leniwie się do niej obrócił.