Skinął głową, uznając, że rzeczy oczywiste nie wymagają werbalnego potwierdzenia. Nina również patrzyła na niego w milczeniu. Trudno było przesądzić, o czym myśli. Langer zaś kreślił w wyobraźni obraz tego, co ją czeka.
Od dawna chciał powiesić kogoś nago w pozycji chrystusowej na środku pokoju. Umocować kończyny linami do sufitu, ścian i podłogi, tak by mógł obchodzić ofiarę z każdej strony, przyglądać się, zadawać różne ciosy.
Nina wydawała się do tego idealna, a im dłużej z nią rozmawiał, tym bardziej utwierdzał się w tym przekonaniu.
Nagle poczuł podniecenie. Zrozumiał, że może to zrobić już dzisiejszej nocy. Wcześniej nie wiedział, na ile ta kobieta będzie gotowa opuścić z nim ten cyrk. Teraz widział jasno, że już zaakceptowała tę możliwość.
– A gdzie twoje towarzystwo? – zapytała, rozglądając się.
– Nie potrzebuję żadnego.
– Nie? – spytała z uśmiechem. – A jednak ściągałeś mnie wzrokiem przez cały wieczór. I teraz siedzisz tutaj, starając się przekonująco odegrać rolę enigmatycznego, małomównego typa, który swoją lakoniczność chce sprzedać jako seksowny atut.