– Teraz powinieneś powiedzieć, że ci miło – odezwała się Nina.
– Nie robię rzeczy, które powinienem.
– Tak – odparła pod nosem. – Zdążyłam już się o tym przekonać.
Cofnął rękę, przeciągając moment ostatniego dotyku. Zareagowała w podobny sposób, zupełnie jakby nie chciała go wypuszczać. Piotr w końcu oderwał od niej wzrok i powiódł nim po zebranych biznesmenach.
– Z kim przyszłaś? – rzucił.
– A skąd myśl, że to zrobiłam? Może raczej to ktoś przyszedł ze mną?
Langer krótko pokręcił głową.
– To spęd samych kutasów – oznajmił.
Kobieta z zaskoczeniem parsknęła.
– Bez dwóch zdań – odparła. – Ale chyba musisz rozwinąć.
– Z listy najbogatszych są tu sami mężczyźni – wyjaśnił. – Zjawili się, żeby porównywać długości swoich fiutów i pozorować charytatywne zaangażowanie, nic ponadto. Kobiety nie mają tu czego szukać, wolą realnie pomagać.
Upił łyk bourbona, uznając, że przekazał wszystko, co miał zamiar.
– Ciekawe – zauważyła Nina.
– Co takiego?
– Twój samokrytycyzm.
Docenił tę uwagę nikłym, niemal niewidocznym uśmiechem znad szklanki.
– Też tu jesteś, prawda? – dodała.
– Tak. Tyle że ja nie muszę się z nikim mierzyć.
– Taki jesteś pewny? – przedrzeźniła go.