Dalej, przy prowadzących na piętro schodach, leżał trup.
Sierżant obejrzał go sobie dokładnie, zachowując bezpieczną odległość. Nie musiał podchodzić bliżej, by wiedzieć, że ofiara nie żyje. Nikt nie zdołałby przeżyć z tak wykręconą głową.
Kobieta w średnim wieku, zapewne gospodyni. Ta, która mieszkała tu samotnie.
Którą siedzący w aucie chłopak nazywał matką. A Piotrek nie umiał trafić do domu i kiedyś prawdopodobnie nosił inne imię.
Nowak wycofał się powoli, doskonale świadom, że to nie jest już sprawa zwykłego wypadku czy nawet zabójstwa popełnionego przez niestabilnego emocjonalnie nastolatka. Miał do czynienia z czymś znacznie bardziej skomplikowanym i mrocznym. Tak mrocznym jak ukryte pod schodami, otwarte drzwi do piwnicy. Nie zszedł do niej, bo i po co miałby to robić? Wiedział, co tam znajdzie, i uznał, że inni powinni się tym martwić.