Lekcje chemii
Bonnie Garmus — Literatura

Ma­de­li­ne była ta­kim wła­śnie dziec­kiem – ta­kim, któ­re umie za­nu­cić kon­cert Ba­cha, ale nie po­tra­fi za­wi­ązać so­bie sznu­ró­wek; po­tra­fi ob­ja­śnić ruch ob­ro­to­wy Zie­mi, ale za­wie­sza się przy grze w kó­łko i krzy­żyk. I w tym tkwił pro­blem. Bo cho­ciaż nad cu­dow­ny­mi dzie­ćmi ob­da­rzo­ny­mi ta­len­tem mu­zycz­nym wszy­scy się roz­pły­wa­ją, to tymi, któ­re szyb­ko na­uczy­ły się czy­tać, nikt się nie za­chwy­ca. A to dla­te­go, że są do­bre wy­łącz­nie w tym, w czym osta­tecz­nie będą też do­bre wszyst­kie po­zo­sta­łe. To, że są w tym szyb­sze, w ich przy­pad­ku nie jest więc ni­czym wy­jąt­ko­wym – tyl­ko iry­tu­jącym.