Madeline zdawała sobie z tego sprawę. Dlatego też starała się co dzień rano – po wyjściu mamy z domu, kiedy mieszkająca po sąsiedzku opiekunka imieniem Harriet była czymś zajęta – wydobywać liściki z pojemnika z drugim śniadaniem, czytać je i odkładać do pozostałych liścików, które przechowywała w pudełku po butach w głębi swojej szafki. W szkole udawała, że nie różni się od innych dzieci: że jest praktycznie analfabetką. Zdaniem Madeline przystawanie do otoczenia było najważniejsze na świecie. Miała na to niepodważalny dowód: jej matka zawsze odstawała od innych i proszę bardzo, do czego ją to doprowadziło.