Lista Lucyfera
Krzysztof Bochus — Kryminalne i sensacyjne

PRO­LOG

27 marca 1945, Gdańsk

Dniało. Z za­chodu sły­chać było równy po­mruk so­wiec­kich dział. W po­wie­trzu uno­sił się odór pa­lo­nej ropy prze­mie­szany ze smro­dem roz­kła­da­ją­cych się ciał. Sa­mo­chód gau­le­itera z trud­no­ścią prze­bi­jał się do za­tło­czo­nego portu. Na na­brzeżu kłę­biły się setki cy­wi­lów, zdez­o­rien­to­wa­nych żoł­nie­rzy, za­przę­gów kon­nych, aut, a na­wet wy­ła­do­wa­nych po brzegi wóz­ków dzie­cię­cych i na­prędce skon­stru­owa­nych ta­czek. Ucie­ki­nie­rzy z gi­ną­cego mia­sta pró­bo­wali prze­wieźć w nich resztki do­bytku, któ­rego nie stra­wiła jesz­cze wo­jenna po­żoga. Tak wy­glą­dała apo­ka­lipsa, ko­niec sta­rego świata, z któ­rym tak trudno było się roz­stać tym udrę­czo­nym lu­dziom.

Mo­to­rówka stała przy brzegu, ko­ły­sząc się na wo­dzie za­śmie­co­nej pu­stymi ka­ni­strami, lal­kami, od­pad­kami, wy­pa­tro­szo­nymi wa­liz­kami i pie­rzy­nami z gę­siego pie­rza, które uno­siły się na ole­istych wo­dach za­toki jak nie­rze­czy­wi­ste, białe wie­lo­ryby.