Forster odetchnął głęboko. Jeszcze kilka minut i znajdzie się na upragnionym pokładzie. Na Helu czekała już przygotowana motorówka, którą miał uciec do Rzeszy. Dwaj sekretarze zaczęli wyładowywać z ciężarówki na brzeg ciężkie skrzynie z monogramem „AF” na metalowej klapie.
Stanął obok i nerwowo obciągnął płaszcz. Musi opanować drżenie rąk. Koniecznie. Już raz stracił panowanie nad sobą w obecności generała Spechta. To nie może się powtórzyć.
– Nie może pan tego zabrać ze sobą. Potrzebujemy miejsca dla ludzi – dobiegł go zdecydowany głos oficera zarządzającego załadunkiem na motorówkę.
– Pan chyba nie wie, z kim ma do czynienia! – Forster nadał swemu głosowi metaliczny, twardy ton, którym tak skutecznie uwodził przez lata tysiące ludzi.
– Dobrze wiem, kim pan jest. Ale to nie ma teraz żadnego znaczenia. Odpowiadam za życie tych ludzi. – Oficer wskazał ręką tłum stłoczony na nabrzeżu.