Lizzanello (prowincja Lecce)
– Listonoszka nie żyje!
Wieści w mgnieniu oka dotarły do każdej uliczki i każdego zaułka w miasteczku.
– Akurat, żeby to jeszcze była prawda – skomentowała donna Carmela, wyglądając przez drzwi z sennym wyrazem twarzy. Czarne smugi wczorajszego tuszu do rzęs zebrały się jej w zmarszczkach poniżej oczu.
– Pokój jej duszy – oznajmiła sąsiadka z naprzeciwka, w koszuli nocnej, i przeżegnała się uroczyście.
– Mówili ludzie, że nie jest z nią dobrze – wtrąciła się kolejna z balkonu. – Już od jakiegoś czasu rzadko wychodziła z domu.
– Oskrzela, tak słyszałam – uściśliła potężna kobieta zamiatająca ganek przed domem.
– Wykończyła ją choroba listonoszy – zawyrokowała sąsiadka z balkonu. – Pamiętacie Ferruccia? On też młodo umarł.
Donna Carmela wykrzywiła się z niechęcią.
– Idę odprasować niedzielną sukienkę – rzuciła. I weszła do środka.
Nieco dalej w chacie na skraju miejskiej zabudowy, tuż przy gaju oliwnym Giovanna siedziała przy stole w kuchni. Łzy ciekły jej po twarzy prosto na pocztówkę z datą 22 maja 1936 roku. Złożyła ją na pół, wsunęła między piersi i wyszła.