Listy zza grobu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– Nie – odparł Seweryn. – To przypadkowe spotkanie. I przypadkowy gość.

– W takim razie zajmij się tym, po co tu przyjechałeś.

– Jasne.

Uwadze Zaorskiego nie uszło, że rozmówca przez cały czas ustawiał się tak, by kamera wymierzona w kierunku samochodów nie złapała jego twarzy.

– Dziś. Dwudziesta trzecia – rzucił mężczyzna, otwierając drzwiczki. – Za starym kościołem Adwentystów Dnia Siódmego. Przyjdź sam.

2

Z pewnością istniał sposób, by zmusić pocztę do wydania wszystkich listów, które dla Kai przygotował ojciec. Mimo że przeszło jej to kilka razy przez myśl, tak naprawdę nigdy poważnie tego nie rozważała. Wydawało jej się, że tym samym sprzeniewierzyłaby się ostatniej woli ojca.

Chciał, by dostawała wiadomości co roku. Może dzięki temu przed śmiercią miał świadomość, że w pewien sposób będzie przy niej? Nigdy nie zrozumiała, skąd ta przezorność. Nikt o zdrowych zmysłach nie robi takich rzeczy, a przynajmniej nie w takim wieku. Ojciec nie miał powodu, by spodziewać się, że jego życie niedługo się skończy. Zginął nagle, tragicznie. Nie mógł tego przewidzieć.

Powtarzała sobie to, od kiedy dostała pierwszy list dwadzieścia lat temu, ale nigdy do końca nie przekonała samej siebie.