Listy zza grobu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Początkowo liczyła na to, że w wiadomościach znajdzie coś, co tłumaczyłoby ten dziwny stan rzeczy. W żadnej nie było jednak nic, co rzuciłoby więcej światła na motywacje ojca.

Jak co roku, dziewiątego września wzięła urlop. Niegdyś robiła to po to, by uporać się z emocjami, jakie wiązały się z kolejnym listem. Teraz stanowiło to już tylko nie do końca uzasadnioną tradycję.

Chciała odwieźć dziewięcioletniego syna do szkoły, jak zawsze to robiła, ale Michał uparł się, że to on dziś zabierze Dominika. Wiedziała doskonale, skąd ta gotowość – zbliżały się wybory samorządowe i dobrze było pokazać się wyborcom jako przykładny ojciec.

Burzyńska pozmywała po śniadaniu i kontrolnie zerknęła na zegarek w kuchni. Listonosz zjawiał się u niej zazwyczaj tuż po dziesiątej, nawet kiedy na zewnątrz trwała pogodowa sodoma i gomora. Teraz także nie zawiódł.

Wręczył jej list z niezbyt dobrze pozorowaną obojętnością, jakby nie miał pojęcia, co rokrocznie przychodzi do Kai dziewiątego września.