Listy zza grobu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Były to trzyipółcalowe verbatimy o zawrotnej pojemności jeden przecinek czterdzieści cztery megabajta. Kiedyś pozwalało to na przeniesienie przynajmniej kilku istotnych rzeczy, teraz nie wystarczyłoby nawet na miniaturkę zdjęcia. Mimo to Zaorski miał wrażenie, że trafił na prawdziwy skarb.

Po co ktokolwiek miałby zamurowywać te dyskietki w garażu? Co mogło się na nich znajdować? I co byłoby na tyle istotne, że zamiast je zniszczyć, ktoś tak skrzętnie je ukrył?

Zanim Zaorski zdążył zastanowić się nad którymkolwiek z tych pytań, zorientował się, że na dworze jest już jasno. Zaklął pod nosem, natychmiast zerwał się z podłogi i wybiegł z garażu. Przelotne zerknięcie na zegar kuchenny potwierdziło to, czego się obawiał – tylko cud sprawi, że dziewczyny dotrą w porę do szkoły.

Wpadł do pokoju starszej, dziewięcioletniej córki, przekonany, że to z nią upora się szybciej.

– Ada! – krzyknął. – Wstawaj!

Usłyszał ciche protesty, ale zignorował je i popędził do drugiego pokoju. Młodsza z córek, Lidka, siedziała na łóżku, bacznie mu się przyglądając.

– Czemu krzyczysz, tato?