Zanim Burzyńska zdążyła skupić się na tym, który kończył dzisiejszą wiadomość, rozległ się dzwonek telefonu. Zerknęła na ekran i zobaczyła zdjęcie męża. On też doskonale wiedział, o której zjawia się listonosz – i o której Kaja będzie już po lekturze.
– I jak? – spytał.
– U mnie bez zmian. Oprócz tego, że dziś mój mąż po raz pierwszy odwiózł syna do szkoły.
Michał prychnął do słuchawki.
– Nie pierwszy…
– Ale ostatni? – wpadła mu w słowo. – Zmolestowały cię gospodynie domowe?
– Nie. W sumie nikt mnie nie zauważył.
Burza uśmiechnęła się pod nosem. Powtarzała mu, że zjawienie się rankiem pod szkołą niespecjalnie przysłuży się jego kampanii wyborczej. Matki i ojców odwożących dzieciaki interesowało jedynie to, by ich pociecha jak najszybciej opuściła samochód, a oni mogli popędzić do pracy.
– Może oprócz Zaorskiego – dodał Michał.
– Spotkałeś go?
Potwierdził cichym mruknięciem, a Kaja odnotowała niewielki sukces. Od kiedy Seweryn zaczął interesować się jej starym domem, namawiała męża, by odnowił znajomość z Zaorskim. Po wejściu do lokalnej polityki właściwie nie miał już żadnych zwykłych przyjaciół – wszyscy byli albo interesantami, albo osobami, z którymi wypadało utrzymywać dobre relacje.