Coroczne listy od ojca to jedno – do nich była przyzwyczajona – takie niespodziewane odkrycie to jednak zupełnie coś innego. W dodatku Zaorski miał rację. Nikt nie zadawałby sobie takiego trudu, żeby ukryć coś, co nie miało znaczenia.
– A jednak tego nie zniszczył… – odezwała się w końcu cicho.
– Co mówisz?
– Gdyby ojciec chciał, żeby nikt ich nie znalazł, pozbyłby się dyskietek – odparła, jednocześnie podejmując decyzję. – Mógłbyś mi je podrzucić?
– Teraz?
Mruknęła potwierdzająco.
– Cóż… – odparł. – Planowałem właśnie…
– Coś ciekawszego od odkrywania tajemnic z przeszłości?
– Nie – przyznał. – Właściwie nie. I mogę być za dziesięć minut.
– Wiesz, gdzie mieszkamy?
– Jasne. Tutaj wszyscy wiedzą, gdzie kto mieszka. Szczególnie jeśli chodzi o dom burmistrza.
Próbował zmienić nieco ton rozmowy, z pewnością słysząc napięcie w głosie Kai. Ona sama czuła, że to stopniowo rośnie. Powoli docierało do niej, że otrzyma kolejną, tym razem być może bardziej wyczerpującą wiadomość od ojca.
– W takim razie się zbieram – dodał Seweryn.
– Czekaj – rzuciła. – Te dyskietki są jakoś podpisane?
– Tak, ale… dość enigmatycznie.
– To znaczy?