Listy zza grobu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Tam zatory drogowe były problemem o randze cywilizacyjnej, ale w liczących siedem tysięcy mieszkańców Żeromicach stanowiły raczej abstrakcyjny temat, znany głównie z relacji telewizyjnych. O ile Seweryn zdążył się zorientować, największy korek powstawał rano właśnie pod podstawówką – na wąskiej uliczce nie było miejsca na parking, więc rodzice podjeżdżali z dziećmi pod samo wejście, pozbywali się pociech i czym prędzej ustępowali kolejnemu samochodowi.

Zaorski odblokował drzwi i dał dziewczynkom znak, by wysiadły.

– Akcja: ewakuacja – oznajmił.

– Tak jest – odparła rezolutnie Lidka i chwyciła za klamkę.

– Pamiętajcie, żeby słuchać się…

Nie dokończył, bo nie było sensu. Ada i Lidka wyskoczyły z samochodu, taszcząc ciężkie tornistry, a potem jak jeden mąż trzasnęły drzwiczkami. Seweryn odprowadził córki wzrokiem i głęboko odetchnął. Zanim ponownie wbił jedynkę, ze stojącego za nim auta doszedł dźwięk klaksonu.

– Pocałuj mnie w dupę – mruknął Zaorski i zerknąwszy w lusterko, ruszył powoli przed siebie. – Postałbyś sobie trochę pod Koroną, to zobaczyłbyś, jak wygląda korek.