Listy zza grobu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– Podobnie jak wtedy, kiedy masz suche ręce… czasem…

Urwał i zerknął w lusterko. Siedzące z tyłu córki wpatrywały się w niego z ciekawością, ale właściwie nie miał nic więcej do dodania. Na tym kończyła się cała jego dzisiejsza inwencja.

– Mamy zapytać w szkole?

– Nie – odparł czym prędzej. – Pod żadnym pozorem, nie.

– No to o co chodzi?

Przez moment trwała niewygodna cisza.

– Nieważne – rzucił w końcu pod nosem. – Prędzej czy później i tak się dowiecie.

– Ale…

– Raczej później – uciął.

Po kilku minutach zaparkował pod jedną z dwóch szkół podstawowych w Żeromicach. Udało mu się wyrobić w samą porę – co z pewnością byłoby niemożliwe, gdyby nadal mieszkali w Krakowie. Nie potrafił zliczyć godzin spędzonych w korkach między Rynkiem Podgórskim a rondem Matecznego, nie wspominając już o innych wąskich gardłach.