Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

Zupełnie skołowany, Marek opuścił wzrok na kartkę. Zaczął czytać to, co drobnym maczkiem było tam napisane na jego temat.

– Według autora sporo jeździ pan rowerem po Bolko i zazwyczaj zatrzymuje się pan na ciastko i kawę w Labie – odezwała się podkomisarz. – Przypuszczam, że to prawda, podobnie jak… pozostałe rzeczy?

– Dobrze przypuszczasz – odparł Litman, doczytując do końca. Złożył kartkę na pół, a następnie spojrzał na technika, który właśnie ściągał odciski z krzesła. – Ktoś to widział, oprócz ciebie?

– Nie.

– Dobrze. Niech tak zostanie, przynajmniej na razie. Ostatnie, czego mi trzeba, to przeciek do mediów, że ktoś inwigilował naszych ludzi.

Podinspektor skrzyżował dłonie na stole, patrząc najpierw na swoją podkomendną, a potem na wiszące obok zwłoki. Nigdy nie spodziewał się, że w swojej karierze wdepnie w taki gnój. Ani że w Opolu dojdzie do kolejnej makabrycznej zbrodni, której rozwiązanie tym razem przypadnie właśnie jemu. Zło zdawało się przyciągać zło, choć wszyscy liczyli na to, że po sprawie Iluzjonisty miasto przynajmniej przez jakiś czas będzie cieszyło się spokojem.

Bardziej od trupa martwiły go jednak informacje w liście. I fakt, że Oliwa zdążyła się z nimi zapoznać.