Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

Marek odchrząknął, patrząc na paczkę mentoli, która pojawiła się na stole. Policjantka podsunęła mu ją, ale Litman pokręcił głową.

– Jesteś pewna, że to nie samobójstwo? – zapytał.

– Płacą mi za to, żebym nie była – odparła Agnieszka.

– I opierasz się na tym, że katana leży po prawej, a nie po lewej stronie?

– Tak jest – powiedziała kobieta, poprawiając niesforny kosmyk włosów. Również skrzyżowała ręce na stole i zmrużyła oczy. – Oprócz tego ten list zdaje się świadczyć, że ktoś rzuca nam wyzwanie.

– Naoglądałaś się za dużo Detektywa i Alienisty, Oliwka.

Puściła to określenie mimo uszu, podobnie jak płonne próby zakłamania rzeczywistości. Wszystko mieli podane na talerzu, nie było nawet specjalnie się nad czym zastanawiać.

– Chcę wiedzieć dwie rzeczy – odezwał się Marek. – Po pierwsze, czy ten gość dałby radę się zabić w ten sposób. I po drugie, kim jest. Im szybciej mi dostarczysz…