Łowca
Piotr Kościelny — Kryminalne i sensacyjne

Jak pan Janek odprowadził go do pokoju i wyszedł, to on zaczął płakać. Kilka minut później przyszedł Piotrek i spytał, czy wszystko w porządku. Nic nie było w porządku.

Leżał teraz na łóżku i zastanawiał się nad tym wszystkim. Brzuch nadal bolał, podobnie jak tyłek. Wstydził się tego, co zaszło. Wiedział, że jakby ktoś o tym usłyszał, to zaraz zaczęłoby się na ten temat gadanie. Koledzy wyśmialiby go i wskazywali palcami.

Oczywiście to, że stałby się obiektem żartów, to nic. Tomek bardziej bał się tego, że o całej sprawie dowie się policja i zamkną go w poprawczaku. Tego by nie przeżył.

Wstał z łóżka i założył kapcie. Nie mógł dać się złapać panu Jankowi. Zamierzał uciec z kolonii i wrócić do Wrocławia. Nie chciał budzić nikogo, więc najciszej jak mógł zabrał z taboretu stojącego przy łóżku krótkie spodenki, koszulkę i skarpety. W drugą rękę wziął buty. Wyszedł na korytarz i szybko się ubrał.

Wrocław, 15 lipca 2001 r.