Podszedł bliżej. Tomek mocniej się skulił. Jan wiedział, że jakakolwiek próba dotknięcia chłopca może wywołać u niego atak paniki, strachu i agresji. Dzieciak mógł zacząć wrzeszczeć, co sprowadziłoby na niego problemy.
– Ubierz się i idź do sali spać. Ja nikomu nie zdradzę, co tu się stało. Zdajesz sobie sprawę, że miałbyś spore kłopoty, jakby ktoś się dowiedział?
Tomek odwrócił twarz w jego stronę. Oczy mu się szkliły.
– Dobra – westchnął Borowski. – Sytuacja ma się tak. Jeśli to wyjdzie na jaw, trafisz do poprawczaka. Takich rzeczy nie wolno ci robić. To, aby nikt się o tym nie dowiedział, to dla twojego dobra. Ja obiecuję, że nikomu słowa nie pisnę. Nie chcę, abyś nie zobaczył już rodziców. Jak przyjedzie policja, to od razu cię zamkną.
Tomek skrył twarz w dłoniach.
– Słuchaj, zróbmy tak. Ty pójdziesz teraz do pokoju. Nikomu nie mów o tym, co tu się działo. Ja też nikomu nie powiem. Jakby ktoś pytał, to udajemy, że nie wiemy, o co chodzi. Zgoda?
Czuł, że jest już blisko tego, aby chłopiec się zgodził na zachowanie gwałtu w tajemnicy.