Przez dwa tygodnie martwił się o swój los. Ze szkoły dostał informację, że przez wzgląd na kadrę pedagogiczną i reputację szkoły dobrze by było, jakby wziął urlop. Po dwóch tygodniach od wizyty policji w szkole został wezwany na przesłuchanie do prokuratury. W trakcie rozmowy z prokuratorem Kozłowskim dowiedział się, że matka Sławka wycofała oskarżenie. Był zaskoczony. Dopiero wtedy dano mu do zrozumienia, że wszystko załatwił Paweł, jego brat. Jan był wolny, ale Kozłowski zapowiedział mu, że następnym razem tak łatwo się nie wywinie.
Spojrzał teraz na szlochającego Tomka. Nie chciał mu zrobić krzywdy. Wiedział, że sprawa jest poważna, bo nie doszło zaledwie do molestowania, ale odbył z chłopcem pełny stosunek. Oczywiście jeśli można użyć słowa „zaledwie” w takim przypadku.
Podszedł i stanął za chłopcem.
– Jak komuś o tym opowiesz, to nikt ci nie uwierzy.
Chłopiec milczał.
– Powiem, że kłamiesz. Powiem, że nie zrobiłem ci nic złego, a ty mnie chcesz bezpodstawnie oskarżyć. Nikt ci nie uwierzy i wyjdziesz na kłamczucha.