Mimo że to smutna historia, ma ona również bohaterów pozwalających zachować nadzieję. Pomnikowych, choć mało kto o nich słyszał. Takich jak wicedyrektor i lekarz anestezjolog Janusz Morawski czy w konspiracji wertująca podejrzane historie śmierci pacjentów lekarka Renata Warężak-Kuciel. Anonimowych, którzy od środka próbowali sabotować powszechny, nieuchronnie zmierzający w stronę zbrodni system. Są wreszcie najbardziej interesujący z punktu widzenia opowieści ludzie z krwi i kości, którzy upadli i zdołali się podnieść. Tacy jak kierowca karetki, który brał „pogrzebowe” pieniądze, a później, targany wyrzutami sumienia, w amoku drukował i chciał wieszać na przystankach autobusowych ulotki ostrzegające mieszkańców miasta o tym, co się dzieje. Albo właściciel zakładu pogrzebowego, który przerwał korupcyjną współpracę z pogotowiem, gdy zrozumiał, że z tej przyczyny zmarło dziecko przykute do łóżka.
Podsumowując, nie jest to książka, która ma sprawić komuś czytelniczą przyjemność. Opisana tu historia z pewnością wzbudzi co najmniej dyskomfort, jeśli nie zgrozę. Tak musi być, bo jest prawdziwa.