Ludzie z mgły
Izabela Janiszewska — Literatura

Dwa miesiące wcześniej

Niedziela, 24 lutego 2019 roku, Sinice

Niedzielny ranek okrywał mleczny całun. Świat trwał w letargu, a zimna mgła osiadała na asfalcie w postaci warstewki lodu. Mieszkańcy sąsiednich domów zdawali się jeszcze spać i tylko mdły poblask lamp w ich oknach oraz wstążki dymu wydobywające się z kominów świadczyły o tym, że oni również rozpoczęli nowy dzień.

Z piętrowego budynku na wzniesieniu wyszła kobieta w niebieskiej kurtce i kapturze głęboko nasuniętym na głowę. Jasne pasma włosów wymykały się z ukrycia i wirowały wokół twarzy, poruszane delikatnymi podmuchami wiatru. Kiedy kobieta dotknęła klamki w furtce, poczuła przejmujący chłód. Przystanęła na ułamek sekundy. Ostre powietrze wdzierało się przez rozchylone usta aż do płuc, dźgając je setkami drobnych igiełek. Zwilżyła językiem wargi, po czym zerknęła przez ramię w okno na piętrze.

Coś w jej wnętrzu ścisnęło się, wywołując na twarzy grymas niepokoju. Oddech przyspieszył, krew zaczęła szybciej krążyć w żyłach. Firanka, na którą spojrzała, drgnęła, a postać ukryta za woalem kiwnęła głową, jakby zachęcała kobietę do dalszej wędrówki.