Mała empiria
Katarzyna Sobczuk — Literatura

To czas, w którym ludzie nie mają złudzeń co do swojego życia, zawartości szczęścia w konstelacji rodzinnej, rangi sukcesu, skali porażki. I nagle świadek tych wszystkich doświadczeń i niespełnień, nasz stary przyjaciel, staje się niewygodny. Stary przyjaciel zbyt dobrze wie, co nam nie wyszło, jak miało być, a jak nie jest, nie chcemy ani jego osądu, ani współczucia. Starzejąc się, wolimy, żeby nikt nas nie rozliczał: miałeś być tłumaczem w Parlamencie Europejskim, a pracujesz w T-Mobile.

W tym samym czasie zadzierzgają się między ludźmi dziwnie nabrzmiałe – musiałam użyć tego słowa – relacje. Składają się one z mieszaniny współczucia i zazdrości. Są oczywiście i inne składniki, ale te dwa dominują. Współczucie może dotyczyć jednego aspektu życia, zazdrość – innego. Jak przenikliwie powiedział Kant: „W nieszczęściach naszych najlepszych przyjaciół jest coś takiego, co nie całkiem jest nam niemiłe”[1].

Innym powodem straty przyjaciela bywa brak zmiany. Zdarza się, że przyjaciel popada w dogmatyzm, przewidywalność. Trudno znieść ten brak rozwoju u kogoś, kogo kochamy, nie da się o tym rozmawiać. Jak wyrazić tak ekskluzywne pretensje: „Dlaczego ciągle myślisz to samo?”.