1
W Swindon doszło do zwarcia, stanęła więc cała południowo-zachodnia sieć połączeń kolejowych. Na stacji Paddington z monitorów zniknęły czasy odjazdów; ogłoszono, że wszystkie pociągi są opóźnione; unieruchomione składy utknęły przy peronach; w hali pechowi podróżni gromadzili się wokół walizek, podczas gdy bardziej doświadczeni zmierzali do pubów lub dzwonili do domów, przedstawiając alibi nie do obalenia, po czym wracali do swoich kochanków w mieście. Tymczasem trzydzieści sześć minut drogi od Londynu ekspresowy pociąg do Worcester zatrzymał się na pustym odcinku torów z widokiem na Tamizę. Światła z barek rozlały się po powierzchni rzeki, oświetlając parę kanadyjek, które zniknęły z pola widzenia tuż po tym, gdy dostrzegł je Dickie Bow: dwie filigranowe łódki, stworzone do dużej prędkości, pruły wodę w chłodny marcowy wieczór.
W pociągu pasażerowie mamrotali pod nosem, spoglądali na zegarki, telefonowali. Starając wczuć się w rolę, Dickie Bow wydał z siebie pełen poirytowania dźwięk. Nie miał zegarka ani też do kogo zadzwonić. Nie wiedział, dokąd zmierza, nie posiadał biletu.
Trzy siedzenia dalej agent grzebał w aktówce.
Zatrzeszczał głośnik.