Mężczyzna imieniem Ove
Fredrik Backman — Literatura

1

Męż­czy­zna imie­niem Ove

ku­puje kom­pu­ter, który nie jest kom­pu­te­rem

Ove ma pięć­dzie­siąt dzie­więć lat. Jeź­dzi sa­abem. Jest ty­pem czło­wieka, który lu­dzi nie­bu­dzą­cych w nim cie­płych uczuć po­ka­zuje pal­cem, jak gdyby byli wła­my­wa­czami, a jego pa­lec wska­zu­jący po­li­cyjną la­tarką. Stoi przed ladą sklepu w ro­dzaju tych, do któ­rych lu­dzie w ja­poń­skich au­tach przy­jeż­dżają ku­pić białe ka­belki. Ove przy­gląda się sprze­dawcy przez kilka chwil, a po­tem ma­cha w jego stronę nie­wiel­kim bia­łym kar­to­nem.

– Aha! A więc to jest ten aj­pot, tak? – do­py­tuje się Ove.

Sprze­dawca, młody chło­pak z jed­no­cy­fro­wym BMI, ma wy­raź­nie ja­kiś pro­blem. Jakby ze wszyst­kich sił sta­rał się stłu­mić im­puls, żeby na­tych­miast wy­rwać pu­dełko z rąk Ovego.

– Tak. To iPad. Ale na­prawdę by­łoby le­piej, gdyby pan nim tak nie wy­ma­chi­wał.

Ove przy­gląda się kar­to­nowi, jakby ten nie za­słu­gi­wał na za­ufa­nie. Jakby kar­ton jeź­dził sku­te­rem, no­sił spor­towe buty, ni stąd, ni zo­wąd za­czął na­zy­wać Ovego „kum­plem”, a po­tem spró­bo­wał opchnąć mu ze­ga­rek.

– Ach tak! Zna­czy się to jest kom­pu­ter, tak?