Mężczyzna imieniem Ove
Fredrik Backman — Literatura

Sprze­dawca po­twier­dza ski­nie­niem. Ale po­tem zmie­nia zda­nie i za­miast tego szybko kręci głową.

– Tak... czy ra­czej, to zna­czy to jest iPad. Nie­któ­rzy mó­wią na niego „ta­blet”, a inni „urzą­dze­nie mo­bilne”. Róż­nie można na to pa­trzeć...

Ove spo­gląda na sprze­dawcę, jakby ten na­gle za­czął mó­wić do niego od tyłu.

– Aha!

Sprze­dawca, tro­chę zdez­o­rien­to­wany, kiwa głową.

– Ta­aak...

Ove znów po­trząsa kar­to­nem.

– A czy on jest do­bry, ten tu­taj?

Sprze­dawca dra­pie się po gło­wie.

– Tak. To zna­czy... co pan ma na my­śli?

Ove wzdy­cha i za­czyna mó­wić bar­dzo po­woli. Ar­ty­ku­łuje słowa tak, jakby je­dy­nym pro­ble­mem w tej roz­mo­wie było to, że sprze­dawca nie­do­sły­szy.

– Czy. Ten. Jest. Do­oobry? Czy to do­bry kom­pu­ter?

Sprze­dawca dra­pie się w pod­bró­dek.

– Otóż... tak... to świetny sprzęt... ale za­leży, jaki ktoś chce mieć kom­pu­ter.

Ove pa­trzy na niego po­dejrz­li­wie.

– Ja chcę mieć kom­pu­ter! Zwy­czajny kom­pu­ter kom­pu­ter!

Na krótką chwilę mię­dzy męż­czy­znami za­pada mil­cze­nie. Sprze­dawca od­chrzą­kuje.