Sprzedawca potwierdza skinieniem. Ale potem zmienia zdanie i zamiast tego szybko kręci głową.
– Tak... czy raczej, to znaczy to jest iPad. Niektórzy mówią na niego „tablet”, a inni „urządzenie mobilne”. Różnie można na to patrzeć...
Ove spogląda na sprzedawcę, jakby ten nagle zaczął mówić do niego od tyłu.
– Aha!
Sprzedawca, trochę zdezorientowany, kiwa głową.
– Taaak...
Ove znów potrząsa kartonem.
– A czy on jest dobry, ten tutaj?
Sprzedawca drapie się po głowie.
– Tak. To znaczy... co pan ma na myśli?
Ove wzdycha i zaczyna mówić bardzo powoli. Artykułuje słowa tak, jakby jedynym problemem w tej rozmowie było to, że sprzedawca niedosłyszy.
– Czy. Ten. Jest. Dooobry? Czy to dobry komputer?
Sprzedawca drapie się w podbródek.
– Otóż... tak... to świetny sprzęt... ale zależy, jaki ktoś chce mieć komputer.
Ove patrzy na niego podejrzliwie.
– Ja chcę mieć komputer! Zwyczajny komputer komputer!
Na krótką chwilę między mężczyznami zapada milczenie. Sprzedawca odchrząkuje.