– Chcę komputer!
Kolega sprzedawcy już nie jest tak promienny. Potem patrzy na tamtego pierwszego wzrokiem, którym zapowiada, że jeszcze się z nim policzy.
– Oookej. A więc komputer, dobrze. W takim razie możemy przejść do działu urządzeń przenośnych, tak na początek – zwraca się do Ovego, już bez początkowego entuzjazmu.
Ove rzuca mu ponure spojrzenie.
– Panie! Ja wiem, co to takiego leptop, do jasnej cholery! Nie musi pan mówić „przenośny”!
Kolega kiwa głową ze zrozumieniem.
Za jego plecami pierwszy sprzedawca mamrocze:
– Już nie wyrabiam, idę na lunch.
– Lunch, właśnie, teraz tylko to jedno ludziom w głowie – prycha Ove.
– Słucham? – mówi kolega i odwraca się do niego.
– LUNCH! – mówi dobitnie Ove.