Mężczyzna imieniem Ove
Fredrik Backman — Literatura

– Chcę kom­pu­ter!

Ko­lega sprze­dawcy już nie jest tak pro­mienny. Po­tem pa­trzy na tam­tego pierw­szego wzro­kiem, któ­rym za­po­wiada, że jesz­cze się z nim po­li­czy.

– Oookej. A więc kom­pu­ter, do­brze. W ta­kim ra­zie mo­żemy przejść do działu urzą­dzeń prze­no­śnych, tak na po­czą­tek – zwraca się do Ovego, już bez po­cząt­ko­wego en­tu­zja­zmu.

Ove rzuca mu po­nure spoj­rze­nie.

– Pa­nie! Ja wiem, co to ta­kiego lep­top, do ja­snej cho­lery! Nie musi pan mó­wić „prze­no­śny”!

Ko­lega kiwa głową ze zro­zu­mie­niem.

Za jego ple­cami pierw­szy sprze­dawca mam­ro­cze:

– Już nie wy­ra­biam, idę na lunch.

– Lunch, wła­śnie, te­raz tylko to jedno lu­dziom w gło­wie – pry­cha Ove.

– Słu­cham? – mówi ko­lega i od­wraca się do niego.

– LUNCH! – mówi do­bit­nie Ove.