Gorzej nie mogła trafić. Vogelstein nie był zachwycony wizytą Ostjüdin, która przyszła do niego ze swymi zabobonami. Ten przedstawiciel liberalnego niemieckiego judaizmu, propagujący elastyczną postawę wobec szabatu i koszerności, powstrzymał się jednak od wybuchu. Wybitny orientalista, absolwent Uniwersytetu Berlińskiego i współautor monumentalnego dwutomowego dzieła Historia Żydów w Rzymie, spojrzał z troską na pannę Goldin i na jej ojca, po czym uprzejmie wytłumaczył, że wedle tradycji żydowskiej nie można się zarazić nieczystością poprzez pobyt na cmentarzu – chyba że chodzi tu o kogoś z rodu kapłańskiego albo o kobiety w ciąży. Podkreślił, że w tym drugim wypadku nie ma żadnych pisemnych prawniczych źródeł, które by tę nieczystość opisywały, i że jest ona jedynie przekonaniem wynikającym z „szeroko rozpowszechnionego zwyczaju, zwłaszcza wśród naszych braci w wierze, tych nieco bardziej przesądnych”. Nie ma zatem potrzeby stosowania parah adumah. Kiedy skończył, w oczach Chaima Goldina rozbłysła wściekłość. Spojrzał na córkę i zawrzał potężnym gniewem.