Mock. Golem
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

W małej salce restauracji Fritza rosenberga Pod Torem Wyścigów Konnych na rogu Herschel-Strasse[15] i Hartliebstrasse[16] tylko dwa stoliki były zajęte. Przy jednym z nich hałaśliwe męskie towarzystwo komentowało minione zawody jeździeckie. Wśród obłoków papierosowego dymu panowie omawiali również swe typy na najbliższą niedzielną gonitwę, która – ich zdaniem – zapowiadała się sensacyjnie i rokowała w związku z tym wielkie zyski z zakładów. Wykrzykiwali imiona koni i nazwiska dżokejów, omawiali formę poszczególnych zwierząt, krytykując przy tym zajadle wszelkie kontrpropozycje przedstawiane przez kolegów. Nie zwracali przy tym najmniejszej uwagi na powabną kelnerkę, wciskającą się pomiędzy nich i rozstawiającą na stoliku kufle piwa oraz miskę z preclami, z których chrupiącej skórki wystawały białe grudki soli.

W odróżnieniu od tych zawodowych hazardzistów dziennikarz Felix Grauvetter nie spuszczał z niej oczu. Choć miał relacjonować niedzielne wyścigi i jego szef, redaktor naczelny „Schlesische Zeitung”, nakazał mu napisanie artykułu wprowadzającego do niedzielnych gonitw, słuchał wywodów graczy bardzo nieuważnie. Wiedział, że oni go znają z

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej.