– Mais oui2. Nigdy dotąd nie bawiłem w Stambule. Szkoda by więc było potraktować to miasto jedynie jako przystanek w podróży. Comme ça3 – pstryknięciem palców zilustrował swoje słowa. – Nic pilnego mnie nie goni. Toteż spędzę tam kilka dni jako turysta.
– La Saint Sophie jest niezwykle piękna – oświadczył porucznik Dubosc, który jej nigdy nie widział.
Przez peron przeleciał podmuch mroźnego wichru. Obaj mężczyźni zadrżeli z zimna. Porucznik Dubosc kątem oka zdołał spojrzeć na zegarek. Za pięć piąta – jeszcze tylko pięć minut!
Zaniepokojony, że tamten spostrzegł jego gest, pospiesznie zaczął mówić:
– O tej porze roku podróżuje niewiele osób. – Popatrzył w górę na okna wagonu sypialnego.
– Otóż to – zgodził się monsieur Poirot.
– Miejmy nadzieję, że w górach Taurus nie złapie was śnieżyca!
– A bywa tak?
– Owszem, zdarza się. Ale w tym roku jeszcze jej nie było.
– No to miejmy tę nadzieję – powiedział monsieur Poirot. – Choć prognozy pogody z Paryża nie są pomyślne.
– Wyjątkowo niepomyślne. Na Bałkanach obfity śnieg.
– Z tego, co słyszałem, także i w Niemczech.