Mniej więcej w tym czasie, niemal przypadkowo, odkryłem świat turystycznych przewodników. Kręcąc się wśród półek w naszej lokalnej bibliotece miejskiej, natknąłem się na niezwykle obszerny dział literatury podróżniczej, pochodzącej głównie z epoki wiktoriańskiej. Wśród tytułów, które zapamiętałem, były Podróże po Francji Arthura Younga (1792), Dzika Walia George’a Borrowa (1862), która obudziła we mnie zainteresowanie rodzinnymi korzeniami, Eothen, ślady podróży na Wschód Aleksandra Kinglake’a (1844), Podróże z osłem w Cévennes Roberta Louisa Stevensona (1879), Płynąc samotnie dookoła świata Joshuy Slocombe’a (1900). Moim niewątpliwym faworytem były jednak Przejażdżki po okolicach wiejskich Williama Cobbetta (1830), gdzie szczegółowe opisy konnych spacerów po przedindustrialnej Anglii przeplatały się z ciętymi komentarzami na temat sytuacji politycznej i społecznej. Na długo zanim znalazłem się w Oksfordzie, Cobbett powiedział mi, czego się powinienem spodziewać: