Mają dużo większy przemysł stoczniowy niż USA. Czyli czas w tym wypadku pracuje dla nich. To pierwsza zmiana.
Po drugie – obecnie istotą wojny jest obezwładnienie dalekosiężnego systemu świadomości sytuacyjnej przeciwnika. Oślepienie go. Gdy uda się to zrobić – natychmiast osiąga się gigantyczną przewagę. Amerykanie mówią o tym od wielu lat.
PZ: Czyli w przemyśle stoczniowym Chiny są górą. A jakie atuty mają Amerykanie?
JB: Generalnie Chińczycy mają większy przemysł niż Amerykanie, nie tylko morski. I rzeczywiście budują znacznie większą flotę. Mogą być nie do zatrzymania. To poprzedni prezydent USA podjął działania zmierzające do zatrzymania szalonego rozwoju Chin. Gdyby nie on, Chińczycy produkowaliby jeszcze więcej i mieliby jeszcze większe stocznie. Oczywiście Cesarstwo Japonii nigdy nie zdołałoby tego osiągnąć. Słabe strony Pekinu? Otóż Chiny – podobnie jak Japonia w latach czterdziestych – są uzależnione od importu surowców z zagranicy. W przeciwieństwie do Amerykanów.