– Znalazłem je kilka dni temu. Agnieszka ich nie nadała, ale pomyślałem, że chciałabyś je dostać.
– Trochę ich jest – powiedziała zdumiona, patrząc na pokaźny stosik. – Dlaczego ich nie wysłała?
– A skąd mam wiedzieć? – burknął i dodał: – Jeśli to problem, spalę je w piecu.
– Ty też masz o coś do mnie pretensje? – zdenerwowała się Beata, ponieważ nie miała pojęcia, co się wokół niej dzieje. Ludzie, którzy byli dla niej jak rodzina, nagle stali się opryskliwi i wredni.
– Błagam, nie udawaj głupiej. I nie przyjeżdżaj tu nigdy więcej. Jeśli Weronika zechce się z tobą skontaktować, wie, jak cię znaleźć.
Beata wzięła w dłoń plik listów od Agnieszki, wyszła do przedpokoju, włożyła palto, a następnie opuściła dom Witymskich, z nikim się nie żegnając.
Nie miała pojęcia, co się wydarzyło w tym małym mieszkaniu na Mokotowie, ale nie spodziewała się, że Piotr wciąż ją nienawidzi i akceptował obecność Beaty w ich życiu tylko z uwagi na żonę i córkę.