Najsłabsze ogniwo
Robert Małecki — Literatura

Kręcił się z boku na bok, co jakiś czas zerkał na zegarek w dekoderze telewizji cyfrowej. Nasłuchiwał też otwieranych na dole drzwi tarasowych. Na próżno.

W końcu wstał, żeby ponownie się wysikać. Spuścił wodę i poczekał, aż zbiornik się napełni, a urządzenie odetnie jej dopływ. Ostatnio zdarzyło się tak, że woda przeciekała do sedesu przez całą noc, a ten cholerny szmer wybudzał go kilkukrotnie. Chciał tego uniknąć. Potem się zorientował, że brakuje papieru toaletowego, więc wyciągnął rolkę z szafki i poskładał ubrania, które wisiały na suszarce. Odłożył je na pralkę.

Kiedy wrócił do sypialni, spojrzał w kierunku okna i przystanął. Był ciekaw, czy brat położył się już do łóżka. Podszedł i wyjrzał na zewnątrz.

Ciemno.

Pochodnie pogaszone, leżak, na którym siedział Aleks, tkwił pośrodku trawnika.

Warot zamknął drzwi do sypialni i wrócił do łóżka.

Tym razem materac ugiął się pod nim miękko i wygodnie. Powieki opadły, a pokój zawirował. Szybko wpadł w objęcia snu.

Rano obudził się pierwszy, z tępym bólem pomiędzy skroniami i parciem na pęcherz.