Narzeczona nazisty
Barbara Wysoczańska — Literatura

PROLOG

marzec 1950

Warszawa

Bibliotekarka Hania Wolińska unikała nieznajomych. Każdy nieznajomy mógł być wrogiem, komunistycznym konfidentem, więc jej wyczulone na zagrożenie zmysły podpowiadały jej, że lepiej nie wdawać się w rozmowy z kimś, kogo się nie zna. Teraz stała w progu czytelni biblioteki uniwersyteckiej i przyglądała się ukradkiem tajemniczej damie siedzącej na ławce niedaleko szatni. Elegancka sylwetka nieznajomej wyraźnie odróżniała się na tle odrapanej ściany, nieodświeżonej jeszcze po wojennych zniszczeniach. Studenci opuszczający bibliotekę zerkali na damę zaciekawieni, niektórzy wręcz pożerali ją zdumionym wzrokiem. Była zbyt ufryzowana, zbyt wystrojona, w pełnym, nieco teatralnym makijażu. Jednak najbardziej uderzające było to, jak bardzo nie pasowała do tego miejsca.

Bibliotekarka powoli i trochę niechętnie, wyraźnie kulejąc na prawą nogę, ruszyła w jej kierunku. Kuśtykając, odruchowo wygładziła dłońmi plisy kraciastej spódnicy, jakby ten gest miał choć w niewielkim stopniu poprawić jej skromny wygląd, tak mocno kontrastujący z elegancją nieznajomej.

– Dzień dobry. Czy my się znamy? Podobno chciała pani ze mną rozmawiać?