Narzeczona nazisty
Barbara Wysoczańska — Literatura

– Nie żyje? – zapytała Hania, tłumiąc emocje. – Przyjechałaś mi to powiedzieć? – Boleśnie wbiła palce w ramię, jakby chciała przebić się paznokciami przez materiał koszuli, aż do skóry. Ból fizyczny był mniej dotkliwy niż ból serca, a bibliotekarka za wszelką cenę starała się opanować narastające drżenie, które mogłoby zdradzić, jak bardzo poruszyło ją wspomnienie o mężu, którego nie widziała od czasów wojny i o którym uparcie próbowała zapomnieć.

Nina von Richter przyglądała jej się z uwagą, aż wreszcie pokręciła głową.

– Żyje. I właśnie dlatego tu jestem. Chcę cię do niego zabrać.

– Żyje…! – Hania wypuściła gwałtownie powietrze jakby z urywanym szlochem, ale trwało to tylko ułamek sekundy, bo w okamgnieniu opanowała wzruszenie, chcąc udać, że ta wiadomość nie zrobiła na niej większego wrażenia. Ileż to razy uczyła się właśnie tak reagować! W ilu sytuacjach zachowywała zimną krew, podczas gdy jej serce rozpadało się na tysiąc kawałków! Była twarda i silna. Tak ją wyszkolono i taka pozostała. To była jedyna skuteczna tarcza obronna przed złymi ludźmi i przed sobą samą.

– Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś, ale… Idź już. Zrozum, nie mogę… – Uśmiechnęła się blado.