Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej
Michał Rusinek — Biografie pisarzy

W maju 1996 roku drżącą ręką wykręcałem numer telefonu Szymborskiej. Nagrodę Nobla miano jej przyznać pół roku później. Nie miała jeszcze automatycznej sekretarki. Ani nieautomatycznego sekretarza. Wiedziałem, że jeśli jest w domu, podniesie słuchawkę. Podniosła. Przedstawiłem się i zaprosiłem ją na spotkanie tajnej loży limerycznej powstałej ku czci profesor Teresy Walas – zajmującej się historią i teorią literatury na UJ, a także krytyką literacką. Zaproszenie zostało ze śmiechem i entuzjazmem przyjęte. Dostałem także dowód na piśmie: „Ekscelencjo! Z zachwytem i wdzięcznością przyjmuję wspaniałomyślnie mi ofiarowany tytuł Honorowego Członka Towarzystwa Admiratorów Teresy Walas. Będę go nosić z wysoko podniesioną głową i używać przy każdej nadarzającej się i nie nadarzającej okazji. Wisława Szymborska PS Załączam ostatnio napisany limeryk, który jak wszystkie moje, powstał w czasie podróży. Pociąg unoszący mnie w dal mijał właśnie stację Słupca. Jest na sprzedaż miasto Słupca, / ale nie ma na nie kupca, / toteż młodzież w karnawale / z żalu tam nie tańczy wcale, / a jak już – to bez hołubca”.