Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej
Michał Rusinek — Biografie pisarzy

Pamięć. To oczywiście motyw z jej wiersza i to niejednego: „Wszystko moje, nic własnością, / nic własnością dla pamięci, / a moje dopóki patrzę”. Wtedy po raz pierwszy mogłem zauważyć zasadę powstawania wierszy: krążenie wokół tematu, rozmowę o nim. Rozmowę w języku, który tak niewiele odbiegał od języka poezji Szymborskiej. Jej pisanie było podporządkowane rytmowi mówienia. Rytmowi oddechu, który z wiekiem i też z każdą kolejną paczką papierosów robił się coraz krótszy.

Telefon rozdzwonił się zaraz po pierwszej 3 października 1996 roku. Oczywiście był to czwartek, bo w czwartki obraduje Akademia Szwedzka. Wówczas przyznano Wisławie Szymborskiej Literacką Nagrodę Nobla. Natychmiast w imieniu limerycznej loży napisałem list gratulacyjny do poetki, sugerujący, iż na werdykt Akademii musiała mieć także wpływ twórczość limeryczna Szymborskiej. Kilka tygodni później, już jako jej sekretarz, znajduję ten list w stosie korespondencji z gratulacjami. I mam okazję sam sobie odpisać.

fot. Jerzy Illg

Apartament noblowski w Grand Hotelu w Sztokholmie. Na ścianie wisi kopia testamentu Alfreda Nobla.