Nie ma
Mariusz Szczygieł — Literatura faktu

Ponieważ kot mówił wyłącznie to, co myślał, czym mógł spowodować kłopoty, skończył w klasztorze zamkniętym.

Viola pracowała w redakcji radiowej i postanowiła stworzyć z opowiadania Martwy kot słuchowisko. Tekst miał trochę obrazoburczych – jak na tamtą epokę – fragmentów, nie chciała ich więc sama skracać, postanowiła zrobić to razem z autorem. Pojechała do niego do Zbraslavii pod Pragą, gdzie trzydziestosześcioletni Pavel Buksa mieszkał przy rynku wśród ukochanych antyków, które skupował od handlarzy. „I już tam zostałam – wyznała.

– Panienko, ma panienka kogoś? – spytał Pavel następnego dnia.

– A co?

– Ja bym sobie panienkę zostawił...

Co więcej – po siedmiu miesiącach wspólnego życia i trzech tygodniach sowieckiej okupacji razem uciekliśmy do Szwajcarii”.