Mężczyzna poprosił kota, żeby powiedział „szesnaście”. Kot powtórzył. Potem „dwadzieścia osiem i pół”. I to kot powtórzył. Następnie „akumulacja kapitału”. To też powtórzył. Właściciel mieszkania nie wiedział, co ma dalej zrobić, miał wrażenie, że o czymś takim już czytał.
– Chcesz mleczka? – spytał kota.
– Nic nie chcesz. Jesteś martwy. Jako taki nie jesz – odparło zwierzę.
– Jak długo jesteś martwy? – dopytał.
– Bardzo długo. Dokładnie nie wiesz, nie pamiętasz. Nie możesz dokładnie orientować się w czasie – odpowiedział kot.
– A w ogóle dlaczego mówisz?
– Bo jesteś pytany.
Zwierzę zbadał lekarz i okazało się, że kot, mimo że nie działał mu krwiobieg ani żadne narządy wewnętrzne i był twardy jak kamień, miał sporą wiedzę. Znał mnóstwo języków i odpowiadał w tym, w którym zadało mu się pytanie. Miał tylko jedną wadę: nie umiał posługiwać się czasownikami w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Zawsze odzywał się w drugiej osobie. Wszystkie wypowiedzi kota – jak powiedziałby Czech – były śmiertelnie logiczne.
(Na przykład na pytanie, kim jest robotnik, kot odpowiadał: – To człowiek, który utrzymuje się z pracy własnych rąk, do nieuczciwego zarobkowania brakuje mu przesłanek).