Nie ma
Mariusz Szczygieł — Literatura faktu

Wiesz, mówię, żeby dobrze przeżyć wiersz, trzeba zgrać swój rytm z jego rytmem. Kapuściński to kiedyś zauważył. A ja coraz częściej łapię się na tym, że mój wewnętrzny rytm kompletnie nie współgra z żadną poezją. Jakbym był skażony jakimś okropnym, wulgarnym rytmem z zewnątrz, z ulicy, z telewizji... Tak naprawdę to lepiej, żebym nie bezcześcił twojego wiersza swoim niechlujnym czytaniem.

Rozumiem cię świetnie, mówi poeta, bo też uważa, że świat poza jego wierszami jest nie do zniesienia.

Właściwie poeci są szczęśliwi, że spotkali kogoś, kto, tak jak oni, zgłasza zastrzeżenia do rzeczywistości.

To piękne kłamstwo pozwala mi przeżyć kontakty z poetami, którzy bywają zachłanni i żarłoczni. Mam wrażenie, że gdybym tylko pochwalił ich wiersz, wchłonęliby mnie swoim otworem gębowym i językiem wcisnęli w wiersz następny. Tkwiłbym tam rozgnieciony przez cudzy talent.

I teraz w praskim metrze linii B wszystko to okazało się nieprawdą: żaden rytm, żaden świat, żadne metro, ani policjant nawet, nie są przeszkodą, kiedy człowiek trafia na

WŁAŚCIWY WIERSZ.