Przed nimi śpiewała autostrada
To był czas, kiedy sto dziesięć milionów Amerykanów śniło swój amerykański sen.
Syn mleczarza z Danii wymyślił właśnie lody na patyku. Nazwał je I Scream, ale opatentował pod bardziej marketingową nazwą Eskimo Pie. Sprzedawał ich milion dziennie.
W Chicago trwała już seryjna produkcja Forda T, lecz samochód miało niewielu – ludzie pokroju Jaya Wielkiego Gatsby’ego. Wszystkich zarejestrowanych pojazdów, nie tylko osobowych, było w całych Stanach nieco ponad milion.
Dziewięciu na dziesięciu Amerykanów codziennie wsiadało do tramwajów. Podróż była cicha i wygodna, pasażerowie się znali, witali się też z motorniczymi. Tramwaje jeździły co kilka minut po przeznaczonym tylko dla nich środku jezdni. Miały pierwszeństwo. Dzwoniły: dzyń, dzyń, dzyń, a nieliczne samochody musiały im ustępować.
Alfred P. Sloan, szef General Motors, obserwował tramwaje i nie był zadowolony. Dopiero co zaczął kierować firmą, która właściwie nie zarabiała. Zaczesywał grzywkę do tyłu, siadał na tarasie rezydencji na Long Island, nalewał do szklanki nieco kupionej na czarnym rynku whiskey i myślał.
Tramwajami jeździli ludzie, którym mógłby sprzedawać chevrolety i cadillaki.