– Pora na kawę – powiedział Patrik. Wziął Maję na ręce i ruszył do salonu. Za nim William z rodzicami. Chłopiec stanął przed wielkim pudłem z zabawkami i nagle zapanował spokój. Przynajmniej na jakiś czas.
– Cześć! – Erika zeszła ze schodów i uściskała goś-ci. Williama pogłaskała po główce.
– Kto pije kawę? – rozległ się z kuchni głos Patrika. W odpowiedzi usłyszał trzykrotne: „Ja!”.
– Jak się czujesz w małżeńskim stanie? – spytał z uśmiechem Johan, obejmując żonę.
– Dziękuję, nie widzę większej różnicy. Poza tym że Patrik ciagle mówi do mnie „ślubna”. Może mi podpowiesz, jak go tego oduczyć? – Erika mrugnęła do Elisabeth.
– E, nie zwracaj uwagi. Potem ze ślubnej zrobi kierowniczkę, więc nie narzekaj. A w ogóle gdzie jest Anna?
– U Dana. Zamieszkali razem… – Erika znacząco uniosła brwi.
– Coś takiego… szybko się uwinęli. – Elisabeth zrobiła taką samą minę.
Rozległ się dzwonek, Erika się zerwała.
– To na pewno oni. Albo Kristina.